Poznaj Polskę i
jej sąsiadów z Polą Neis 

Rekord Polski w liczbie odwiedzonych muzeów, restauracji i atrakcyjnych miejsc.
Polish English French German Italian Portuguese Russian Spanish
reklama1
reklama2
reklama3
reklama4
reklama5
reklama6
reklama7
reklama8
reklama9
r10
r11
r12
r13
r14 
r15 
r16 
r17 
 r18
r19 
 r20
r21 
 r22
 r24
 r25
 r26
 r27
r28 
r29 
r30 
r33 
Utworzono: 10.08.2014r.

Chata Górska – Wolbórz, woj. łódzkie

Górski - bar szybkiej obsługi. Wolbórz. Górski - bar szybkiej obsługi. Wolbórz.

Dużo podróżując często korzystam z oferty kulinarnej przydrożnych restauracji. Ta, położona przy drodze Warszawa – Katowice (nr 8) niedaleko Tomaszowa Mazowieckiego, zwróciła moją uwagę ciekawą drewnianą architekturą.

   Jak się okazało na miejscu jest to kompleks gastronomiczno – hotelarski, w skład którego wchodzą: restauracja, bar szybkiej obsługi, grill – bar i hotel. Na mój posiłek wybrałam bar szybkiej obsługi. 

W górskim stylu

   Bar mieści się w ogromnej, góralskiej chacie. Do niej przylega druga, w której jest restauracja, z tyłu znajduje się hotel. Naroże baru stanowi wiatrak.

   Budynek wykonany jest z grubych drewnianych bali, z poddaszem, kryty dwuspadowym dachem - strzechą. Do wejścia prowadzą dwustopniowe schody. Nad szklanymi drzwiami obrotowymi umieszczono zadaszenie ze słomy wsparte na czterech drewnianych balach. Nad nim widać jest duże okno schowane pod trójkątnym zadaszeniem, także ze słomy. Chata ma podcień, do którego przylega letni taras ze stolikami. Taras kończy mała architektura z łamanego kamienia: oczko wodne z wodospadem i murki oraz drewniane kwietniki. Przed chatą  jest drugi drewniany budynek: grill-bar.    

   Na placu między budynkami jest parking, drewniany kiosk z pamiątkami, kamienny wodospad, stoliki z ławami.

Jak prawdziwe

   Drewniane, dwukondygnacyjne wnętrze na parterze podzielono na dwie części. Pierwszą przeznaczono na konsumpcję, drugą na stanowiska barowe z kasami.  Na piętrze pierwszej części zwraca uwagę przestronna antresola, u stóp której umieszczono oryginalny pień 1500-letniego drzewa oliwnego. Góralskie meble, jasne  stoły i krzesła pomalowane w kwiatowe motywy nadają wnętrzu niepowtarzalny klimat. Uroku dodają też góralskie malowidła na drewnianych filarach. Pełno jest też tutaj elementów kultury ludowej i dekoracji  z suchych i sztucznych kwiatów.

   W wystroju tej części kierowano się zapewne wyglądem zatopionej w górach wioski góralskiej. Bo jest tu i górski wodospad, i strumyk z rybami, i koło wodne, i mostki, i szałas. A pod udającym zadaszenie góralskiej chaty umieszczono sklepik z ladą gastronomiczną. W nim kupić można własnej produkcji wyroby garmażeryjne oraz sztuczne kwiaty i żywe orchidee.

   Przy sklepie jest WC. W nim nie jest już tak przyjemnie. Pierwsze wrażenie: ładnie i czysto. Natomiast dalej – przynajmniej w części dla kobiet już tak nie było. Szczególnie w kabinach. Z umyciem rąk też było nienajlepiej – brak mydła, woda w kranie tylko przy jednej z trzech umywalek.     

   Z sali konsumpcyjnej do baru prowadzą zawieszone nad przejściem między ladami chłodniczymi sklepu i przy kasie, deski z napisami w językach polskim i rosyjskim: „Wejście” i „Samoobsługa”. Co ciekawe, nazwy potraw także były po rosyjsku.  

  W  przestronnym wnętrzu pomieszczenia barowego przesyconego  kulinarnymi zapachami, goście mają swobodę i komfort w doborze potraw. A tych jest sporo – od przystawek przez: zupy, rożnego rodzaju mięsa, wyroby garmażeryjne, surówki, sałatki, warzywa gotowane, aż po desery: ciasta, galaretki, pianki, lody oraz kompoty owocowe. Przy kasach można kupić ponadto inne napoje. Obsługa miła i pomocna.

   Wśród różnych propozycji potraw dostrzegłam trzy rodzaje smażonych ryb: mintaja po grecku, śledzia i dorsza. Poprosiłam o mintaja w sosie greckim. 

Dobra na obiad

   Ryba po grecku choć z Grecją niewiele ma wspólnego (oprócz tego że, na sos wykorzystane są  duże ilości warzyw jak w kuchni greckiej, które się dusi – np. pomidory, marchew, papryka czerwona, seler), to w Polsce bardzo często gości na naszych stołach. Zawsze smakuje i nadaje się na obiad. Na potrawę nie ma właściwie jednego przepisu. Każdy może ją przyrządzić według własnych upodobań kulinarnych. Począwszy od wyboru ryby  - mogą to być filety (bo bez ości) mintaja, dorsza, pangi, łososia górskiego przez sposób jej przyrządzenia: gotowanie, na parze, smażenie, pieczenie, grillowanie, a skończywszy na sosie. Sos może być w wersji oszczędnej – tylko z podsmażonej cebulki wymieszanej z koncentratem pomidorowym i wodą, z dodatkiem soli, pieprzu i soku cytrynowego. Może też być w wersji bogatszej. W takim wypadku podstawą jest bulion (może być  z kostki) i przyprawy (sól, pieprz, papryka mielona, sok z cytryny, cukier i przecier pomidorowy) oraz warzywa: cebula, pietruszka, seler, marchew, ewentualnie por.

Aby smakował, podsmażone, starte jarzyny na tarce o grubych oczkach najlepiej jest podlać kilkoma łyżkami bulionu z dodatkiem ziela angielskiego i liści laurowych i dusić przez ok. 15 min. Pod koniec duszenia przyprawić koncentratem pomidorowym, solą, pieprzem, papryką mieloną.  A na koniec – najważniejsze: dodać  cukier i sok z cytryny lub ocet winny. Wtedy sos ma wyrazisty słodko- kwaśny smak. To bowiem w tych dwóch składnikach tkwi sekret dobrej ryby po grecku. Sos można też  zagęścić. Wtedy pod koniec gotowania dodać trzeba zasmażkę z mąki. Ja zamiast mąki stosuję 1- 2 łyżki jogurtu naturalnego typu greckiego. Przyrządzony w wersji oszczędnej czy w bogatszej – sos zawsze jest dobry. 

Wniosek

  Wydawałoby się niezawodna ryba, a jednak ta w „Górskim” mnie zawiodła. Może nie tyle za sprawą sosu, co ryby. Sos wprawdzie był namiastką wersji bogatszej (podsmażona cebulka z marchewką  zagęszczone zasmażką z mąki), ale był trochę mdły. Brakowało w nim tego charakterystycznego akcentu – dodatku soku z cytryny i cukru. Nie wyczułam w nim także przypraw. Ryba. Choć wyglądała apetycznie, taka nie była.  Mięso wodniste - bez smaku. Panierka, którą obtoczono rybę składała się z grubej warstwy mąki i bułki tartej. W sumie danie niezachęcające do konsumpcji.

    Surówki z marchewki i buraczków – standardowe, bez przypraw i dodatków, o które by się prosiło: np. startych jabłek lub soku z cytryny. Buraczki na ciepło – nawet smaczne. Dobrze  doprawione, mało zasmażki.

   Deser – galaretka cytrynowa z dwoma warstwami pianki: śmietankowej i malinowej. Kompozycja  niezbyt słodka, lekka, w sam raz na gorący dzień, podczas którego podróżowałam. Do doskonałości deserowi  zabrakło może tylko dodatku świeżych, sezonowych owoców.

  Wybrany przeze mnie zestaw potraw okazał się być na przeciętnym poziomie. Bar nie jest więc tym miejscem, do którego chciałabym wrócić na posiłek. Chyba że tylko ze względu na ładny wystrój.

Skąd:

POZNAJ Z POLĄ NEIS SĄSIADÓW POLSKI

Niemcy

flaga niemiec mala

Rosja

flaga-rosji-mala

Litwa

flaga-litwy-mala

Białoruś

flaga-bialorusi-mala

Ukraina

flaga-ukrainy-mala

Słowacja

flaga-slowacji-mala

Czechy

flaga-czech-mala
Niemcy Rosja Litwa Białoruś Ukraina

Słowacja

Czechy