Poznaj Polskę i
jej sąsiadów z Polą Neis 

Rekord Polski w liczbie odwiedzonych muzeów, restauracji i atrakcyjnych miejsc.
Polish English French German Italian Portuguese Russian Spanish
reklama1
reklama2
reklama3
reklama4
reklama5
reklama6
reklama7
reklama8
reklama9
r10
r11
r12
r13
r14 
r15 
r16 
r17 
 r18
r19 
 r20
r21 
 r22
 r24
 r25
 r26
 r27
r28 
r29 
r30 
r33 
Utworzono: 01.09.2014r.

Restauracja Seva – Ludwina k. Pleszewa, woj. wielkopolskie

Restauracja - hotel Seva. Restauracja - hotel Seva.

Miało być zupełnie inaczej. Najpierw zwiedzanie, potem obiad. Taki miałam plan. Ale jak to w podróży bywa  - plany się zmieniają.

   W ostatnim tygodniu udałam się na powtórne zwiedzanie zespołu zamkowo – parkowego w Gołuchowie. Bowiem za pierwszym razem, kiedy byłam tam wiosną nie udało mi się poznać wszystkich atrakcji znajdujących się na liczącym ponad 150 ha terenie zabytkowego kompleksu. Pełna ciekawości, co też uda mi się tym razem zobaczyć i dowiedzieć na temat przepięknej posiadłości, której inicjatorami powstania byli jej ostatni prywatni właściciele Izabela z Czartoryskich Działyńska i jej mąż Jan Działyński, wyruszyłam w drogę.

Po krótkich odwiedzinach niedalekiego Pleszewa, dosłownie kilka km za miejscowością, w lesie przy drodze krajowej nr 11 (Pleszew – Ostrów Wlkp.) dostrzegłam obszerny parking zastawiony samochodami przed parterowym budynkiem restauracji – hotelu Seva.

   Z doświadczenia wiem, że jeśli w takim miejscu zatrzymuje się dużo kierowców to znak, że dobrze i w miarę tanio dają w nim zjeść. Błyskawiczna zmiana planów i …po kilkunastu sekundach parkowałam już przed restauracją. 

Miejsce

   Na zewnątrz słońce, przyjemnie, spokojnie. Z jednej strony budynku jest zaprojektowany przez ogrodnika ogród skalny z oczkiem wodnym i drewnianym mostkiem. Szkoda tylko, że z nieczynnym wodospadem, którego szum spadającej po kamieniach wody miałby zapewne relaksujący wpływ na strudzonych podróżnych. Z drugiej strony budynku jest letni taras, który od wąskiej drogi dojazdowej na parking osłania niewielki żywopłot.  

„Wędrowcze serdecznie zapraszamy Cię w nasze skromne progi”

   Do środka restauracji prowadzi niewielki, doświetlony przez przeszklone, automatyczne drzwi  hol. Za nim rozpoczyna się ciąg trzech sal na otwartej przestrzeni. Pierwszą z nich jest nieduże pomieszczenie  – jakby przedsionek, w którym panuje półmrok. Znajduje się tu kilka stolików, kącik dla dzieci – mały stolik z przyborami do rysowania i fontanna, która automatycznie załącza się przy ruchu. A że fontanna stoi przy ciągu komunikacyjnym do WC, to tryska wodą niemal nieustannie. Z przedsionka przechodzi się do drugiej sali z barem. Tę część od następnej  - dosyć dużej sali  - oddziela wielkie akwarium.   

   Wewnątrz panuje lekki chłód (pomieszczenie jest klimatyzowane). Obsługa szybka i sympatyczna. I te odgłosy dobiegające zza drzwi kuchni: tłuczenie mięsa na kotlet, skwierczenie tłuszczu na patelni. Od razu pomyślałam: jest po domowemu.

Wnętrze urządzono skromnie, ale bardzo przyjemnie. Stoliki nakryte są jasnymi obrusami z przerzuconymi przez ich środki drapowanymi bieżnikami. Na nich wazoniki z kwiatami, serwetniki, świeczniki. Do siedzenia wygodne, tapicerowane krzesła. Na parapetach ogromnych okien doniczkowe kwiaty. Całość uzupełniają pastelowe ściany, dwie okrągłe kolumny, jasna boazeria i drewniany parawan maskujący wejście na zaplecze.

W karcie

   Śniadania, zakąski, zupy, dania półmięsne i jarskie, dania z drobiu i wieprzowiny, desery. To tylko część potraw, które można znaleźć w menu. W restauracji można najeść się już za ok. 30 zł - np. cebulowa z makaronem (6 zł), kotlet panierowany (16 zł) i ziemniaki (3,50 zł) lub żurek wiejski z kiełbasą i ziemniakami (8,50 zł) i pierogi z mięsem (7 szt./12 zł).

Na obiad

   Mój wczesny obiad składał się z zupy, sałatki i deseru.

Barszczyk z pasztecikiem (8 zł) podano w niewielkiej filiżance. Był dobrze ciepły, doskonale doprawiony. A pasztecik? Smak miał troszkę słonawy. Ciasto złociste, mięciutkie i cieplutkie. Środek wypełniony był pachnącą, smakowitą masą mięsną. Wprost rozpływał się w ustach.

Sałatka – kęski kurczaka na sałacie (17 zł), jak każda sałatka, która jest solidnie przyrządzona składała się z: liści sałaty lodowej, zielonego ogórka, czerwonej papryki, pomidorów, wiórków żółtego sera i grillowanego kurczaka. Gdyby nie sos czosnkowy na bazie majonezu, za którym akurat nie przepadam w zestawieniu z zieloną sałatą, to nie miałabym jej nic do zarzucenia.   

Deser lodowy (Leśna kraina - 15 zł) był pełną harmonii kompozycją smaków: 3 gałki lodów, bita śmietana, jagody, jogurt naturalny, rurki waflowe, polewa. Palce lizać!   

   Szybki, obfity, smaczny i nie pustoszący tak bardzo portfela – tak w skrócie można określić mój posiłek w przydrożnej restauracji Seva. Będąc znów w tych okolicach przejazdem, na pewno wezmę ją pod uwagę. 

Skąd:

POZNAJ Z POLĄ NEIS SĄSIADÓW POLSKI

Niemcy

flaga niemiec mala

Rosja

flaga-rosji-mala

Litwa

flaga-litwy-mala

Białoruś

flaga-bialorusi-mala

Ukraina

flaga-ukrainy-mala

Słowacja

flaga-slowacji-mala

Czechy

flaga-czech-mala
Niemcy Rosja Litwa Białoruś Ukraina

Słowacja

Czechy