Poznaj Polskę i
jej sąsiadów z Polą Neis 

Rekord Polski w liczbie odwiedzonych muzeów, restauracji i atrakcyjnych miejsc.
Polish English French German Italian Portuguese Russian Spanish
reklama1
reklama2
reklama3
reklama4
reklama5
reklama6
reklama7
reklama8
reklama9
r10
r11
r12
r13
r14 
r15 
r16 
r17 
 r18
r19 
 r20
r21 
 r22
 r24
 r25
 r26
 r27
r28 
r29 
r30 
r33 
Utworzono: 29.09.2014r.

Bez Gessler znacznie lepiej - restauracja Przepis na kompot, Żelazowa Wola

Restauracja Przepis na kompot - Żelazowa Wola. Restauracja Przepis na kompot - Żelazowa Wola.

Restaurację położoną w najbliższym sąsiedztwie wejścia do Muzeum Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli odwiedziłam prawie trzy lata temu (Obiad u Magdy Gessler?). Nosiła ona wówczas nazwę: „Polka, Magda Gessler po prostu”. Zaserwowanymi wówczas plackami ziemniaczanymi byłam bardzo zniesmaczona. 

   Tak to doznanie opisałam: Ponieważ od dawna „chodziły za mną” placki ziemniaczane, ucieszyłam się, że się znalazły w menu i to z ratatouille warzywnym. Bo, ratatouille to typowe danie jarskie pochodzące  z Prowansji. Opiera się - tak jak lubię - na składnikach warzywnych, przede wszystkim na bakłażanach, cukinii, papryce, cebuli i pomidorach. Sekretem ratotouille jest właściwa, apetyczna forma warzyw. Nie jest łatwo go przyrządzić tak, aby nie powstały rozgotowane warzywa w sosie. Dlatego każdy składnik należy gotować osobno, a na koniec połączyć, by przeszły swoim smakiem.

A że lubię finezję kuchni francuskiej, i jeszcze dodatkowo wiedziona przekonaniem z zapewnień o starannie dobieranych, ekologicznych produktach przez Magdę Gessler, już nie mogłam się doczekać na danie godne mistrza. Wreszcie jest. W dyskretnym świetle stołowych lamp zaczęłam moją degustację. Pierwszy, drugi kęs. Przy trzecim zaczęłam się uważniej przyglądać plackom. Jakoś dziwnie przypominały mi wyglądem te gotowe (mrożonki), w smaku były też - lekko gumowate. Sos. To coś, czym zostały polane nie miało nic wspólnego z  ratotouille. Owszem, w szarej zawiesinie dostrzegłam trzy, może cztery kawałki cukinii, rozgotowane pomidory i wetknięty kawałek łodyżki rozmarynu. Smak był nad wyraz ostry i piekący. Moje kubki smakowe nie wytrzymały. Potrawy nie skończyłam. Zamówione przeze mnie danie okazało się – wielką porażką.  Wydało mi się to bardzo dziwne, ale, cóż – prawdziwe, niestety. Przyznaję, że była to ostatnia rzecz, której mogłam się spodziewać w restauracji sygnowanej nazwiskiem pani Magdy. Rozkosze smaku okazały się być dla mnie w „Polce” na miejscu drugim po rozkoszach wizualnych.

Ponowna wizyta

   Lokal ponownie odwiedziłam kilka dni temu. Co mnie zaskoczyło już przy wejściu, to inna, dosyć oryginalna nazwa: „Przepis na kompot”. Środek – choć tak jak poprzednio elegancki i stylowy (wiele pozostawiono z poprzedniej aranżacji), to wzięły go we władanie owoce. Prawdziwe i sztuczne. Są na  stołach, na szafkach, zwisają z oparć krzeseł. Ich motywy zdobią obrusy na stolikach na letnim tarasie, podkładki  stołowe, parawany i karty dań. Wszystko wieńczą dziesiątki słojów z kompotami i dżemami, które piętrzą się w kredensach, na półkach, a nawet na kominku. Są wśród nich z wiśni, czereśni, porzeczek, jabłek, gruszek i zeszłorocznej dyni (jak się dowiedziałam w tym roku zapasy z niej będą robione już niedługo).     

W restauracji zjeść można np. grillowane, gotowane lub pieczone mięsa i ryby, które serwuje się  w towarzystwie jarzyn. 

  Jako amatorce ryb szczególnie spodobała mi się w karcie ich cała lista, nazwana „Dania główne rybne z pieca, patelni i grilla”. Wśród propozycji zwróciłam uwagę na pozycję: halibut na parze. Ryba tłusta, ale przyrządzona na parze jest niezwykle delikatna w smaku. Należy tylko zadbać o to, aby przed gotowaniem poleżała trochę w marynacie (np. z soku z jednej pomarańczy, dwóch cytryn i łyżki oleju rzepakowego).

Danie zamówiłam. Czas oczekiwania na posiłek – ok. 30 min – upłynął mi na degustowaniu lemoniady z mięty (0,5 l/8,50 zł), którą zauważyłam na ladzie barowej wśród ekspozycji kompotów. Wyprodukowana w Gruzji okazała się subtelnym i orzeźwiającym napojem  i, co ważne, bez dodatku (jak to często bywa w tego typu napojach) syropu glukozowo–fruktozowego. 

Zaserwowana porcja ryby miała mięso białe, mięciutkie, soczyste, polane delikatnym sosem na bazie białego wina i cytryny. Zestaw (38,90 zł) uzupełniał  ugotowany na półtwardo biały ryż i surówka z pora. Na odchodne postanowiłam spróbować jeszcze ziemniaków faszerowanych warzywami sezonowymi (9,90 zł). Duszone w curry połówki ziemniaków w mundurkach podano zapieczone serem. Do tego miks salat zielonych z dosyć ostrym dresingiem ziołowym. Potrawa urozmaicona, efektowna i niezwykle syta. Będąc na liście dań wegetariańskich, ma szansę zaspokoić głód niejednego jarosza.

Wizyta w restauracji była dla mnie frajdą – bo lubię takie salonowo - spiżarniane klimaty. A na pytanie, czy smakowało. Tak, smakowało – brzmi moja odpowiedź. Brakowało mi tylko … przepisów na kompoty przy ich wystawach. Pewnie niejedną z tych receptur wykorzystałabym w domu. 

Restauracja Przepis na kompot na liście rankingowej restauracji w Polsce otrzymała notę: 7,6.

Skąd:

POZNAJ Z POLĄ NEIS SĄSIADÓW POLSKI

Niemcy

flaga niemiec mala

Rosja

flaga-rosji-mala

Litwa

flaga-litwy-mala

Białoruś

flaga-bialorusi-mala

Ukraina

flaga-ukrainy-mala

Słowacja

flaga-slowacji-mala

Czechy

flaga-czech-mala
Niemcy Rosja Litwa Białoruś Ukraina

Słowacja

Czechy